środa, 14 stycznia 2009

Degiheugi - The Broken Symphony Lp.03

Stan, w którym nic już się nie wydarzy, pozbawiony artykulacji, kontrastów, stan który ogarniam jednym rzutem ucha - oto moja definicja muzycznej nudy, o której pamiętam nad wyraz dobrze za każdym razem, kiedy sięgam po jakiś hip hopowy album. Bo do hip hopu mam poważny dystans i niezwykle ostrożnie do gatunku podchodzę. Może dla tego, że z reguły jest on niesamowicie powtarzalny i schematyczny. Całkowicie nieprzypadkowy i zajebiście przewidywalny. Nudny. Jednakże już dźwiękowe wydzieranki, w których chaos jest okiełznany ręką artysty i całkowicie na jego usługach - pełny rispekt meeeen :) W związku ze związkiem, nadmienię, że są dwie hip hopowe ekipy, które za każdym razem są w stanie pozytywnie mnie zaskoczyć - Ghostown i Degiheugi. I o tych drugich będzie mowa. Mistrzowie. Mistrzowie ciętego dźwięku, mistrzowie ciętego słowa i stylu. Album może nie stricte hiphopowy, nie do końca. Hip hop jest właściwie rdzeniem, szkieletem konstrukcji grubo oblepionej stylami, gatunkami, dobrym beatem pulsującym w rytmie serca. Muzyka nieprzewidywalna i pełna dobrych tonów. Album perfekcyjny na którym znajdą coś dla siebie zwolennicy gęstego trip hopu, jazzu czy downtempo. Rewelacja jak dla mnie. Poniżej sznurki do albumu i stronki na której można m. in. zobaczyć teledysk Degiheugi w ficzuringu z Ghostown. Warto :)

0 komentarze: