
Nabij Faje, płyta z bodajże 1985 roku, uważana za najlepszy album polskiego, słowiańskiego reggae. Jak na tamte czasy odważna, nowatorska, do dzisiaj porażą swoją siła i energią. Pierwsza reggae'owa płyta jaką dorwałem kiedyś w latach 90.

Eternity,urzekający, głęboki i hipnotyczny album. Płyta która uzależnia, porywający dźwiękowy obraz w który mogę się wpatrywać bez końca.

„Interesting music for curious people” mówił o swojej ekipie Tamas. Muzyka którą usłyszałem na płytce The Stolen Garden jest ciężka do sklasyfikowania. Węgrzy wypracowali własny styl, który wymyka się wszelkim ograniczeniom, biegnie swoją nieprzewidywalną drogą w stronę eksperymentalnego jazzu, punka, psychodelicznych dźwięków czy wypadkowej alternatywy i etnocore. W sumie to jestem ciekawy co robią chłopaki z Trottel dzisiaj gdyż ja swoją muzyczną przygodę z tą węgierską ekipą skończyłem na albumie Interference.
0 komentarze:
Prześlij komentarz