
Intro z powodzeniem mogłoby posłużyć jako soundtrack w jednym z filmów Eda Wooda...natomiast końcowy numer "This is your wedding day" (chyba tytuł mówi sam za siebie) brzmi jak featuring Franka Sinatry z Deanem Martinem podczas nieudanej sceny na planie Rio Bravo. To co jest po drodze, buszuje, ogólnie rzecz ujmując, w klimatach rodem z Hollywood lat '30. Piękne muzyczne jajo utrzymane w stylistyce retro kiczu. Nad całym przedsięwzięciem czuwa obłędny, prześmiewczy wokal, odpowiednio zmanierowany w kierunku złotych lat Krainy Snów. Warte uwagi :)
2 komentarze:
tak. uwielbiam dobrze podlinkowane albumy :)
Staram się staram :) pzdr!
Prześlij komentarz