piątek, 29 maja 2009

l'eau du robinet

Kiedyś robiłem jakąś wrzutkę l'eau du robinet i jak ktoś chce to może pogrzebać w archiwum mojego bloga. Poznański projekt zanurzony w klimatach Ninja Tune, wpływy Deadelus, Amon Tobin, Sayage jazz machine, Skalpel. Potężna muzyka operująca dźwiękami z pogranicza starego jazzu, elektroniki, triphopu i cholera wie czego jeszcze - cały świat sampli ciętych igłą z chirurgiczną precyzją. Fascynująca podróż przez krainę bitów i jazzu wyryta w czarnym wosku.

2 komentarze:

Tichon Tichy pisze...

Prawie wszystko się zgadza oprócz tej potęgi a i do Ninja Tune troche daleko. Faktycznie zajebiste sample, zajebiście wycięte i doskonale połączone, ale w większości strasznie to nudne. Brzmi to jak podkład do którego dopiero ma coś być dograne (chociaż są i dobre momenty płyty). W Sayage czy Skalpelu kawałki zrobione są jak samodzielne, skomponowane utwory. Tutaj niestety brak dopełnienia. Niemniej jednak wielki szacun dla Poznaniaków za sampling.

Tym samym rozpocząłem inwigilację Twojego bloga. Będe słuchał i oceniał. Może być? Podoba mi się tu. :]
Pokój!!!

audioterror pisze...

Może faktycznie trochę się zagalopowałem w tych porównaniach niemniej jednak L'eau du robinet to kawał dobrej muzy. Spróbuj nową płytkę ??? http://www.phonotactics.info/?p=177