Siedem numerów młodego niemieckiego DJ i producenta Klitbeats utrzymanych w duchu broken funk/instrumental hiphop . Szklaneczka czegoś zimnego, dobry spliff i na jakiś czas zapominamy o jesiennej aurze za oknem, zanurzając się w rozgrzanych jak lipcowy asfalt samplach i bitach, ciepłych trzaskach i wokalu Layonne w Gimme Good. Szczególnie polecam :)Relaxed and diversified chill-out soundscape is here. Czy jakoś tak...
1 komentarze:
Faktycznie "Gimme Good" miażdży energią. Wogóle płyta dobrze się zaczyna, bardzo fajny jest kawałek na otwarcie.
Dobry oldschool jest w "The Morning After", ale zdecydowanie przegiał ziom na tej gitarze z kaczką. Gdyby to ograniczył do 10proc. to byłoby bezblędnie.
"Hide Out" zapada w pamięć ze względu na to co dzieje się w lewym kanale: jakby zkaczkowany i zdeleyowany wibrafon, w momencie kiedy w prawym, też wibrafon, gra melodię.
No i ostatni: fajny "cofnięty" bit i cały czas kręcone brzmienie piana. Bardzo wieczorny kawałek na dobre zakończenie.
Prześlij komentarz