środa, 28 października 2009

Oficjalnie - się nie chce....

Pasuję na jakiś czas, jaki nie wiem, mam inne rzeczy do roboty a jeżeli będę chciał napisać cokolwiek o muzyce to zrobię to na netaudio.pl i prawdę powiedziawszy jest to jedna z tych kwestii, które znacząco olałem. Próbuję napisać do Emeliksa od tygodni, wypełnić, podesłać mu dokumencik, który po nas dawno temu rozesłał i wielki chuj mi z tego wychodzi, blog zarzucam pierdołami, tak na prawdę nic nie znaczącymi, czas wytracam na głupoty i mówiąc lapidarnie - jesień mamy, kurewsko mi się nie chce...wrzucę czasami jakiś klip, żeby blog do końca nie zardzewiał, skupię się na konkretach pozablogowych i przed pierwszym dobrym śniegiem, takim 30 centymetrów ponad chodnikami - nie wracam.
Poza tym muszę trochę swoje prywatne życie ułożyć, które, odkąd odstawiłem wszelkie używki ,nie jest takie łatwe i pluszowe jakim wydawało mi się być a zderzenie z rzeczywistością, która rąbkiem wystawała zza kotary gęstego dymu przez te naście lat, do miękkich nie należy...możliwe, że właśnie stąd te wodolejstwo ostatnimi czasy i rozmemłanie w treści... Wrzuta dla wrzuty, ogólne pierdolenie o dupie...A w związku z układaniem tego mojego małego kawałka świata priorytety mam niezwiązane z kompem, blogiem czy muzyką...
A może zauważyłeś tutaj drogi czytelniku obniżenie efektywności? Jakości? A może ja zauważyłem brak satysfakcji lub mamy do czynienia z wycofaniem się z dotychczasowej aktywności? A może po prostu utraciłem już zdolność odczuwania przyjemności ze swojej pracy? Czy dopadło mnie już uczucie pustki i odpływu sił? Czy odnoszę wrażenie marnowania czasu i wysiłku na tym blogu? Jeżeli tak, to przerwa będzie dłuuuuższa o ile nie wieczna, bo to oznacza tylko jedno - wypalenie...tak mnie w pracy uczono...na drogich i czasochłonnych szkoleniach.
A może to najzwyklejszy kryzys 30 latka?? Zniechęcenie, rezygnacja, powtarzalności działań....Nie ważne...
To tyle tytułem wyjaśnienia, dziękuję i pozdrawiam wszystkich tych, którzy na to zasłużyli, to mówiłem ja Brenislav, popijający z tykwy Cruz the Malta i paradoksalnie przy tym zmęczony. Elo.

4 komentarze:

netmuzyka pisze...

a mi się właśnie wydaje, że blogi są od tego, żeby na nich pisać rzeczy ciekawe i wrzutki z dupy też.

odpocznij- zobaczysz, że wrócisz! to takie osobiste miejsce w sieci- i DOBRE, więc szkoda zostawiać :)

netaudio.pl to ma być coś innego- Arek pracuje nad "usprawnieniami"- luknij pod definitywne konkrety na forum.

ja na netmuzyce pierdołu piszę już koło roku. i dobrze mi z tym :D

ps. a jesienna deprecha dopada w końcu każdego...

Tichon Tichy pisze...

Z utęsknieniem będe oczekiwał Twego powrotu ziomuś. Lubie Twojego bloga i wcale nie wydaje mi się żeby tu u Ciebie mało efektywnie było, ale sam wiesz najlepiej jak jest.
Odwiedzaj nas czasem na JZD. My się nie zrażamy i dalej będziemy pisać swoje pierdoły, i nie ważne czy to jesień czy to wiosna. Wznoszę Twoje zdrowie La Rubią koleszko.

Ssselena pisze...

Odpoczynek na pewno Ci nie zaszkodzi:) Fakt wziecia sie powazniej za netaudio jest niewatpliwie dobra sprawa, ale tez uwazam jak w wypowiedziach wyzej ze blog jest od tego zeby miec na nim rozne wrzuty;)

btw. anomalia pogodowe mamy coraz lepsze wiec ja bym sie nie zdziwila jesli w przyszlym tygodniu by na chodnikach w tym zimnym zakatku polski lezal snieg po kolana hehehe;) Ja w kazdym razie trzymam za to kciuki:D

audioterror pisze...

Piotrze masz rację, zgadzam się w całkowicie...blog to po trosze taki osobisty śmietnik, rezygnować nie mam najmniejszego zamiaru, po prostu trochę sobie odpocznę a może i nie...?

Tichon - wrócę! Dziękówa za miłe słowa, JZD odwiedzam cały czas, nie mam najmniejszego zamiaru przestać, toast odwzajemniam Cruz de Malta z trawką cytrynową ;)

Ana, wczoraj skrobałem furę jutro będę odśnieżał :)

Dzięki Wam i pozdrawiam :)