Dopalam ostatniego szluga, tymczasem oleisty hasz sączy się na walcowatą fajkę oblepionego słońcem gaucho, który potrząsa swoja guampą i dopija ostatni łyk terere....trawiasta równina pulsuje lekkim basem, gitarowy rytm, surowe brzmienie hammonda, czas owinięty słodkim dymem zwalnia, płynie luźno...taki jest Hash Oil, spalony słońcem, niefrasobliwy i leniwy groove, zrelaksowany downbeat, czasami swobodnie jazzowy...album idealny na leniwe wieczory, elo :)click on cover to download
0 komentarze:
Prześlij komentarz