
Lubię etniczną muzykę, przepadam za dobrym korzennym brzmieniem, wyłączając z tego jedynie góralską muzykę i kurpiowski folk (nie obrażając w tym momencie nikogo). Z kalimbą spotkałem się na żywo po raz pierwszy cztery lata temu, kiedy ów instrument znalazł się wówczas w nie byle czyich dłoniach a mianowicie indonezyjskiego artysty Nippy Noya. Zakochałem się. W dźwiękach, nie w Nippy (btw, cholernie pozytywna jednostka, pozdrawiam). Nippy, wykładowca Akademii Muzycznej w Amsterdamie, człowiek niezwykle ciepły i otwarty, jest absolutnym mistrzem gry na kalimbie. Jego występy to połączenie wirtuozerii i improwizowanego performance, a także autentyczna podróż muzyczna dookoła świata, bowiem jego egzotyczne instrumentarium to nic innego jak zapis licznych podróży. Czym jest kalimba?
Jej domem jest południowa Afryka, wywodzi się w prostej linii od mbiry, która wydała na świat mnóstwo dźwięcznych dzieci, stanowiących wspólnie grupę instrumentów zwanych Lamelofonami. Wśród nich narodził się kojąco - harmonizujący dźwięk, wydawany przez instrumencik, wykorzystywany między innymi przez plemię Szona zamieszkujące Zimbabwe do kontaktu z duchami. Służył również jako akompaniament do rozrywkowego tańca shangara, lub po prostu - jako czasoumilacz długodystansowym wędrowcom z Zimbabwe. Jak działa? Tak więc mamy pudło rezonansowe wykonywane z połówki wysuszonego owocu tykwy lub kokosa, zamknięte deseczką z wyciętym otworem oraz mostkiem mocującym blaszki różnej długości od 3 do 40 sztuk. Na kalimbie gra się palcami szarpiąc wspomniane blaszki, zestrojone w jednym rządku w europejskiej, czystej, siedmiotonowej skali..;) Jedni pokochają, drudzy się zaśmieją...
Jej domem jest południowa Afryka, wywodzi się w prostej linii od mbiry, która wydała na świat mnóstwo dźwięcznych dzieci, stanowiących wspólnie grupę instrumentów zwanych Lamelofonami. Wśród nich narodził się kojąco - harmonizujący dźwięk, wydawany przez instrumencik, wykorzystywany między innymi przez plemię Szona zamieszkujące Zimbabwe do kontaktu z duchami. Służył również jako akompaniament do rozrywkowego tańca shangara, lub po prostu - jako czasoumilacz długodystansowym wędrowcom z Zimbabwe. Jak działa? Tak więc mamy pudło rezonansowe wykonywane z połówki wysuszonego owocu tykwy lub kokosa, zamknięte deseczką z wyciętym otworem oraz mostkiem mocującym blaszki różnej długości od 3 do 40 sztuk. Na kalimbie gra się palcami szarpiąc wspomniane blaszki, zestrojone w jednym rządku w europejskiej, czystej, siedmiotonowej skali..;) Jedni pokochają, drudzy się zaśmieją...
Oto krótki, surowy album SaReGaMa nagrany w całości w domowych warunkach, wykonany na kalimbę, flet, harfę i didgeridoo, instrument dęty australijskich aborygenów, klasyfikowany jako aerofon używany przez mieszkańców rejonu Kakadu od przynajmniej 1500 lat. Didgeridoo ma kształt rury, zazwyczaj o długości od 1 do 1,5 m, o dźwięku w tonacji od D do F#. Didgeridoo jest nie tylko instrumentem muzycznym, ale też i mistycznym, ponieważ można zapaść przy jego dźwiękach w głęboki, hipnotyczny trans i nawiązać kontakt ze światem astralnym. Aborygeni wierzą, że podczas obrzędów w transie tym powracają do Czasu Snu, okresu przed stworzeniem Ziemi, kiedy nie istniał jeszcze fizyczny, materialny świat...czas ten jest nazywany Bugari, Djugurba, Tjukurpa, Wongar, Ungud w zależności od terytorium w różnych częściach Australii, jednak zawsze wiąże się z jednym wierzeniem - większość plemion aborygeńskich uważa, że wszystkie żywe stworzenia na Ziemi są ze sobą powiązane i tworzą jeden wielki system, który wywodzi się bezpośrednio od ich duchowych przodków z wspomnianego właśnie Czasu Snu. Według Aborygenów każde wydarzenie pozostawia za sobą jakiś fizyczny ślad, a cały świat fizyczny jest rezultatem działania metafizycznych stworzeń, które dzięki swojemu istnieniu wykreowały go...Proces stworzenia Czasu Snu jest wciąż odtwarzany w otoczeniu, w codziennym życiu Aborygenów, w ich snach i obrzędach, a czas w europejskim zrozumieniu nie istnieje...jest bardziej odczuwalny jako proces przechodzenia z jednych stanów istnienia w drugie. Przyszłość i przeszłość jako śnienie egzystują równocześnie z rzeczywistością...
Kolejny album to czysta kalimba...ciepłe powietrze z zewnątrz, słodki dym wirujący w powietrzu i szklaneczka rooibosa, napoju niezwykłego, który świetnie smakuje a lista jego korzystnych właściwości jest imponująca...czerwonokrzew, z którego pochodzi napar uprawia się obecnie masowo na ekologicznie czystych wzgórzach regionu Cedaberg, na Przylądku Dobrej Nadziei. Krzew rosnący dziko w południowej afryce, w klasyfikacji botanicznej zwany aspalatem prostym osiąga rozmiar do 2 metrów wysokości a jego igiełkowate liście i gałązki wydzielają wspaniały zapach, któremu dorównuje smakiem sporządzony z nich napar, kojący, miodowy, hipnotyczny...
Ostatni jest Ocean of an Old Man, album gdzie naturalna tkanina świata poddana zostaje recyklingowi, ewolucja tworzy milion możliwości a rzeczywistość płynie właśnie tak nie inaczej. Ocean of an Old Man, trzy utwory skomponowane specjalnie do filmu o tym samym tytule, który reprezentował Indie w 2008 roku na międzynarodowym festiwalu filmowym w Pusan i Kairze. Utwór Tribal Dance bazuje na oryginalnych nagraniach z obrzędów plemion z Wysp Andamańskich. Andamanowie i Nikobarzy słynął z tego, że nie lubią obcych. Marco Polo nazwał ich atole lądem polujących na głowy. Claudius Ptolemaeus, zwykł o nich mówić kanibale...wypowiedzieli wojnę białym, gdy mieszkańcy Wysp Brytyjskich i Indii zaczęli zajmować ich teren. W ciągu ostatnich paru lat relacje poprawiły się, ponieważ rząd indyjski wydał zakaz jakiejkolwiek interakcji z członkami plemion. Zakazano nawet robienia zdjęć...Wszystkie polecane albumy dostępne są pod tym adresem :
http://www.jamendo.com/en/artist/saregama
2 komentarze:
czad, zwłaszcza ostatni film
a próbowałeś sam grać? niedrogie to jest i na allegro dostępne
w kwestii transu przy grze na didgeridoo to niezły motyw chociaż nie bardzo ma on coś wspólnego z mistyką:) Grając na didge oddycha się kołowo i można to robić teoretycznie bez końca i bez przerwy no i tak czasem wychodzi że się człowiek hiperwentyluje i jest lekki high - doświadczyłem, polecam. Chociaż w sumie na tym polega mistyka czyli medytacja itd...
trochę z innej bajki a trochę z tej samej polecam:
http://www.hangfan.co.uk/play-the-virtual-hang-drum-ehang.php
a w sprawie plemion amandamańskich i innych tzw. uncontacted albo już niestety contacted tribes ta stronka: http://www.survivalinternational.org/home
Kiedyś nawet chciałem się zaangażować ale odkładam to na czas gdy nauczę się nie spać
pzdr
Elo,
nie próbowałem ale w sumie skoro piszesz że kalimbę można dopaść na allegro i w dodatku tanio to zainteresuję się tematem :)
A survival znam znam, dzięki za wirtualną misę, zasysa :D
Prześlij komentarz