piątek, 18 czerwca 2010

bo lubię


Reggae jaram się cały rok, jak żyje, 365 dni w roku mógłbym dobry roots z głośników puszczać, latem osiągam himalaje mojej zajawki, sinusoida nagina w górę a ja bezwzględnie i bezczelnym uśmiechem zawstydzam poprzednie sezony. Może jestem biały, ale duszę to mam chyba bardziej czarną niż hałdy w KWK Wujek albo nawet bardziej niż własne sumienie. Lubię dobry riddim, lubię przy dobrym riddimie równie dobrze dać sobie w oko, lubię ten spokój i czillaut płynący z jamajskich songów, lubię i tyle. To chyba jedyna rzecz, którą wiem że będę kochał po kres mych dni. Dobra, jak już zajebałem patetycznym frazesem na koniec, mogę przejść do meritum.


Przeszukuję net w poszukiwaniu polskich darmowych produkcji i chujnia jest generalnie. Chujnia w sensie, że za free niewiele można znaleźć dobrych rzeczy. Mimo wszystko nieurodzaj nie jest aż tak dramatyczny jak można przypuszczać i przy odrobinie dobrej woli można wygrzebać jakąś epkę, mixtape czy składankę. W związku z powyższym chciałem zaproponować pierwszy mixtape GuadaLajara, który ukazał się pod koniec zeszłego roku i znalazły się na nim m. in. niepublikowane wcześniej numery takich nawijaczy jak Bob One, Bas Tajpan, GrubSon, Junior Stress czy TaLLib. Całość jest hołdem złożonym legendarnej muzycznej miejscówce położonej nad Jeziorem Białym niedaleko Włodawy. Mowa o pubie Guadalajara. Wracając do płyty. Riddimy i instrumentale są zagraniczne plus dwie krajowe produkcje czyli świeże kompozycje Zdolnego.
Całość taka na pół gwizdka jeśli chodzi o treść. Zajebisty Tallib w ficzuringu z Juniorem to wiadomo, dobry Grubson jasna sprawa, Priorytet Soundsystem spoko, w porządku jest bonusowy KaSZa. Zresztą sami sprawdźcie:

0 komentarze: