Zima nadchodzi zimie jak co roku mówię wypierdalaj ale jej skutki dość dotkliwie odczułem już w dniu dzisiejszym - zmroziło ciało i umysł, więc ruszam się odmrażać w jakiejś knajpie. No właśnie. Tutaj mamy zgrzyt związany z zakazem jarania czegokolwiek w lokalach - nawet szlugów...Doszło do tego w tym popierdolonym kraju, że moja wolność została po raz kolejny ograniczona. Ktoś powie zaraz, zaraz a co z tymi niepalącymi? Ano to, że mogli sobie od dawien dawna wybierać czy chodzić do knajp dla palących czy nie palących, siedzieć w sali gdzie dym szczypie w oczy aż miło czy w wysterylizowanych częściach dla niepalących oddzielonych ścianą powietrza a teraz jak lokal nie ma wydzielonego pomieszczenia, najlepiej za pancernymi drzwiami i z wentylacją wyrywającą fajki z rąk to o jaraniu można zapomnieć. Nie każda knajpa może sobie pozwolić na takie warunki. Chujnia niemożliwa i zło niewyobrażalne mi wyrządzono, krzywdę, prawo do chmury zabrali...nie dość, że dżeffy muszę pokątnie palić to może jeszcze szlugi będę ćmił po kiblach i dmuchał w kratkę wentylacyjną? Taki chuj jak Batorego komin, po prostu przestanę wychodzić do knajp gdzie nie można zafajczyć. Ilu jest takich jak ja? Myślę, że dużo, więc niech właściciele knajp podziękują za ten genialny pomysł mądrym panom z wiejskiej, może te niemoty zajęłyby się w końcu czymś pożytecznym a nie realizacja pomysłów, które nie zmieniają nic a nasz kraj pozostaje nadal w wielkiej ciemnej dupie. Jedyne co potrafią to przyjąć minę kota srającego do kuwety, wytrzeć gile i wciskać ludziom kit w kampaniach przedwyborczych a stado pelikanów łyka miłe słówka tych niedojebanych paziów. Bożżżżż, widzisz i nie grzmisz.....po raz kolejny polecam wsłuchać się w słowa Boba. Miłego ;)
5 komentarze:
nic dodac nic ujac;)
a ja kurwa trzeci raz w tym roku rzucam.
ale nie. ten trzeci raz- czyli jestem na etapie- należy nazwać raczej "zdecydowanym ograniczaniem".
w listopadzie 7 ramek naliczyłem zaledwie, ale przy wpomaganiu się tabeksem.
chociaż właśnie palę pisząc...
choćbądźcobądź jaranie na mrozie w przerwach między łykami browara nikomu nie wyjdzie raczej na zdrowie. ale- się okaże, czy to nie kolejny martwy zapis.
Nic nie mów...ja własnie odstawiam palenie i nie liczę juz który raz w tym roku to robię...jak to mawiają wtajemniczeni - rzucanie? żaden problem, nie raz to juz robilem...prawda Anka? ;) nad tabeksem sie zastanawiałem jakis czas, w sumie zarłem juz dwa razy i jak widac efekt mierny...a knajpe znalazłem, taka co można w niej palic do obrzygania...;)
Popieram zakaz palenia w miejscach publicznych. Palenie szkodzi, a palacze to osoby, które zabijają siebie i innych. Takich ludzi trzeba leczyć!
Palenie zakłóca proces przyswajania witamin oraz "wypłukuje" z organizmu duże ilości witaminy C. Jeśli coś szkodzi to nie może równocześnie pomagać. Palenie zabija i każdy kto pali powinien mieć tego świadomość. Przy czym proponuję zajrzeć do słownika i zapoznać się z samym pojęciem "świadomość". Wydaje mi się, że wiele osób myli je z wiedzą, że coś im szkodzi. Wierzcie mi wiedzieć, że palenia zabija, a mieć tego świadomość to duża różnica. Jeśli człowiek jest świadomy, że coś jest złe to nigdy tego nie zrobi. Niestety ludzie często oszukują samych siebie...
Doskonale zdaję sobie zdaję sprawę z tego, że palenie tytoniu zabija podobnie jak alkohol, twarde narkotyki i ciasny swiatopogląd co nie zmienia faktu, że się czuję ograniczany przez tego typu zakazy i polskie paraustawodawstwo. skoro tytoń jest w legalnym obrocie to dlaczego nie pozwalają mi go palić w lokalu, gdzie pali własciciel, gdzie palą klienci, gdzie każdy zasila kieszonkę budżetową z każdym wyjaranym petem? Skoro zabija to dlaczego państwo czerpie z tego korzyści przy jednoczesnym inwestowaniu góry pieniędzy w leczenie chorób nikotynowych? Gdzie jest profilaktyka antynikotynowa? Zakładając społeczeństwu
kolejny kaganiec do niczego nie dojdziemy a to czy z każdym spalonym fajkiem skracam sobie zycie to tylko i wyłacznie moja sprawa i moja decyzja od której wara państwu i jakimkolwiek instytucjom :)
Prześlij komentarz