poniedziałek, 31 stycznia 2011

hallucigenia²

Muhr - Yesterday [Farewell Anthology]
Nest - Kyoto [Nest]
Clouds In My Home - First [White Blue Black]
Julian Winter - In The Thick Of It [L'art pour l'art]
Finglebone - Lucid [23]
Neuma - 096 (a strange loop with lost freqs) [Counting sheeps to get some sleep]
Esa - 08 [MoireMinima]
Erik Nilsson - Into Motion [Recollage]
The Green Kingdom - Lucky bamboo [Lucky Bamboo]
Feldmaus - Sunbeams In High Grass [Spaces]
Ian D. Hawgood - Wake up mountain [Tents and Hills]
Letna - Lucky day [White City]
Of a Star - Rain Spell [Finding Gaia]
Universildo - Olga [Luces del aire]
Phillip Wilkerson - Incident 4 [Incidents In Spring EP]
Ctephin and Mystified - Candelaria [quetzal]

niedziela, 30 stycznia 2011

Hallucigenia, Futurama i krem z grzankami

Właśnie uploadowałem nową Hallucigenia(ę) ale musiałem przerwać albowiem spadam na zajebisty krem z pomidorów z parmezanem i przechuj grzanki do tego, polak głodny polak zły, polak najedzony polak leniwy zatem jak wrócę to pewnie więcej niż pewne, że nie uploaduje ponownie, pooglądam dalej Futuramę, popalę szlugi, poopierdalam się wzorowo i wieczorowo, miłego.



i zajebisty numer Suicide:


piątek, 28 stycznia 2011

Ulver - muzyka do wewnętrznego filmu? Nie wydaje mi się...



Przeczytałem na pewnym portalu takie oto zdanie- Garm kolejny raz nagrał znakomity krążek, który po stokroć wyprzedza swoją epokę...bezczelnie ściągnąłem, odsłuchałem i ni chuja się z tym nie zgodzę gdyż owe słowa wyolbrzymiają odrobinę urok Ulvera, który skądinąd jest genialny muzycznie jednak rok 2001 obfitował w wydawnictwa (Bjork, Radiohead, Daft Punk, Aphex Twin), które akurat Perdition City mają pod sobą a i ona sama specjalnie innowacyjna w kwestii stylu i brzmienia nie jest. Przemyślana technicznie, ładne sample i pętle, elektroniczne tekstury i ambientowe tła, w których możemy się miękko zanurzyć...jednakże równie przemyślane, pięknie samplowane i zapętlane albumy utrzymane w podobnej stylistyce pojawiały się trzy lata wstecz więc...pomińmy jednak moje wrodzone narzekanie i malkontenctwo - fakt jest taki, że w Perdition City można się zasłuchać bo dźwięk płynie niezwykle przyjemnie, zasysa, hipnotyzuje, jednak nie na tyle, żeby ją zapętlać w odtwarzaczu na dłużej...




wtorek, 25 stycznia 2011

sobota, 22 stycznia 2011

czwartek, 20 stycznia 2011

od dubu strony

Będąc w terenie ujebawszy się po pas w sniegobłocie, brodząc w dziwnych okolicznościach niemalże jak powiatowy Bear Grylls znalazłem chwilę na szluga i przejrzenie skrzynki. Otwieram, czytam mail od Nicolasa z Libre Comme Lair i zastanawiam się nad kwestią - gdzież ten dub się ukrył??? Ano właśnie na stronie LCL...

Mildtape serwuje sponad ośnieżonych szczytów Alp epkę Dub Alpina a na niej syntetyczny minimalizm, oswojone dźwięki hipnotyzują, głębokie bity zniewalają w przyjemny sposób a solidna struktura pozbawiona analogowych brzmień wyjątkowo dobrze kołysze. Ciało i umysł.

Pojawił się także stary/nowy Volfoniq. Stary ponieważ od wydania mystic riddim (epka Love not money, gdzieś tutaj była) minął rok. Nowy z racji ficzuringów - Unity Vibration czyli dawny Unity Sound System, Bankil z Meksyku, grający obecnie za naszą zachodnią granicą w Zona Sur i Vrata Dub oraz trzeci głos a w zasadzie trzy głosy - Garage Firm, ekipa rub a dub/raggamuffin, świetny flow i niezwykle przyjemny soundproject w numerze Digital World. Jeden riddim, trzy interpretacje, jest miło.

Widescreen Sessions: Volume One

Less is more

Lubię budynki w których detalem jest sama konstrukcja, pocięte gładko, chłodne, pozbawione narośli, zbędnych szczegółów sterczących jak gluty. Eony od stylizacji, czysta funkcjonalność, moderna. Jak dla mnie całe miasta mogły by zostać pokryte minimalistycznymi bryłami o gładkich elewacjach z zachowaniem idei czystości formalnej budynku, w pełni funkcjonalistycznie rozplanowane, wznosiły by się tworząc niezwykle uporządkowaną przestrzeń. Taka jest właśnie połowa epki a little autumn poem panów mantsevich dzenis & myszkowski, dojrzały dźwiękowy modernizm, minimalizm techno ambient, gdzie każdy dźwięk ma swoja funkcję, każda linia wpisuje się we właściwą konstrukcję, nic nie wisi, nic nie odstaje od reszty. Po dwóch numerach doświadczamy niezwykłego czilautu, laid back najwyższych lotów jednak tego już nie jestem w stanie przełożyć na nurty i bryły architektoniczne ;) miłego, elo :)

środa, 19 stycznia 2011

The Difference between Silence and Lies & Whatever was Done





Jeżeli komukolwiek spodobał się nowozelandzki producent to epka jest TUTAJ. Było w minionym roku więc tylko przypominam, że ktoś taki jak Psyrok istnieje i ma się dobrze.

zdupiłeś gorzej niż pan bóg węża...

Kiedy wstaję rano na kacu i zanim w pełni ogarnę otaczającą mnie rzeczywistość przechodzę przez kolejne kręgi mojego poalkoholowego piekła, żołądek domaga się żreć, w gardle przejebana sahara i syk - pić, głowa standardowo postuluje o aspirynę a w środku odzywa się ten sam niezmienny od lat głos
- stary, zdupiłeś gorzej niż pan bóg węża...
niezależnie od okoliczności, sytuacji, wydarzeń minionej nocy i postaci głos musi być, musi wypowiedzieć swoją frazę nawet jeżeli nie wydarzyło się nic, nie potknąłem się mentalnie, afektywnie, fizycznie, na jakiejkolwiek płaszczyźnie. Głos - przypominajka o tych wszystkich zdupionych kwestiach, głos, który walę po pysku po czym z dziką satysfakcją duszę a w zasadzie tłumię. To dobrze czy źle, że tak nie inaczej go traktuję? Odpowiem parafrazując K.R. - mnie tam pomaga ale nie polecam...
Muzyka nad wyraz tematyczna, powstała siedem lat wstecz płyta Psychedelic Asylum bez mała będąca metaforą chlania - od euforycznego uniesienia i zwycięstwa duszy po kakofonię i chaos upadku. Dojrzały, przyjemny lounge idealny na poranny afterglow i walkę z własnym wnętrzem, jou.


nocne wyjście w paramiasto

Stoję w oknie i palę spliffa...w normalnych okolicznosciach paliłbym tego spliffa leżąc, wykonując jakieś czynności dnia codziennego, nocy, czytając, słuchając muzyki etc. etc. w normalnych okolicznościach nie paliłbym spliffa sam ale palę więc dmucham w okienko z zachowaniem stosownych praw fizyki, dmucham w górę...kończę, siadam przed kompem a dźwięk klawiatury wydaje się być nieogarnialnym wręcz hałasem a mnie martwi słodka woń w pokoju...dwie ściany dalej rodzice, sączy się hash oil....

Do czego zmierzam? Powoli...Można wyjść odstresować się w knajpie, odciąć od familijnej atmosfery, Ona, ja, miasto, godzina niezbyt późna, sączy się alkohol, wypalają się papierosy, jest miło, Pan wyłącza telewizor, cichnie muzyka, nie ma ludzi ale jest północ lokal zamykają trzeb a spadac...

Wychodzimy na ulicę, jedna knajpa, druga, trzecia minuty płyną powolutku, mija pól godziny, stoimy na ulicy...zamknięte...ten jebany krzaczek z westernów powinien się przetoczyć przez jezdnie, zawyć pies, ktoś wrzasnąć w oddali ale jest spacer, taksówka, mieszkanie, okienko, spliff...

Wiecie co to jest? Definicja słowa DUPA. Spierdalam za dwa tygodnie ale to będą bardzo długie dwa tygodnie...

wtorek, 18 stycznia 2011

ze wszystkich rzeczy tego świata najbardziej chciałbym mieć...

...wyjebane. Tak bezwzględnie, czasami i po całości, nie z doskoku i złego humoru, ze sprowokowanej sytuacji ale beznamiętnie i bez emocji wszystko mogłoby mi spoczywać poniżej ogólnie przyjętych norm, bez konsekwencji, bez żalu, bez reakcji. Niestety albo stety tak nie potrafię, tak się nie da, zresztą nieważne. Jakiś czas temu pojawił się nowy album Degiheugi, ekipy która zniknęła z pola mojego widzenia na dobre już jakiś czas temu wraz z cygańską osadą Ghostown. Szesnaście wałków i cały autobus mniej lub bardziej znanych postaci przewija się przez Abstract Symposium - Screenatorium, Skap'1, Ghostown (tych odżałować nie mogę), Nolto, Andrre, Mock, Nomad, Astronautalis , Kalyanka, Doctor Noodle i Thrifty Astronaut. Sample, wokale, loopy, abstrakcyjny hip hop, downtempo i najwyższych lotów tripy. Dobry soundtrack do jeszcze lepszych dżointów. Miłego :)

wtorek, 4 stycznia 2011

hallucigenia

01 Sina - Violent Things (Violent things EP)
02 Corwin Trails - Icicle (Corwin Trails)
03 Reflexicon - Drifting Off (Where runs the river)
04 Clark Nova Portable - Forest Bound feat. Child Of Klang (No wait okay now)
05 Hjärna - Sol (Sol EP)
06 Naono - Hobo the Hermit (Sleepy Pebbles)
07 Söd'Araygua - Somni Cristallitzat (Xiuxiueig Llunar)
08 Pageattack - Forget (Reconstructor EP)
09 Porzellan - Third Cycle (Mountains Cycles)
10 Specta Ciera - Low flying altitude (Wind Shift)
11 Post Human Era - Surface (To build a fire)
12 Buben - Exit (Out of doors)
13 Piper Ben - CarbonDioxide (Photosynthesis EP)
14 Avet - In the world of insects (Small World EP)
15 Fungitonic & The Lobers - Sin toldo (Alzheimer)
16 Herzog - Congratulations, heres your mountain (First summer and the running dream)
17 Sanderson Dear - In Between The Raindrops (First EP)

This album has a promotional nature, no one draws from this material benefit, the whole serves to promote the artists and their musics.