niedziela, 27 lutego 2011

łubu dubu

Zimno, śnieg, piździ...albo usiądź i narzekaj, że chujowo albo turlaj dżeffa, odpalaj soczysty dub i podaruj sobie odrobinę jamajki. dub it yourself i nie ma opierdalania się!

Rok po Sub Existência ukazała się nowa epka Dubalizer'a In Transe a na niej nowa wizja dubu z Sao Paulo wymieszanego proporcjonalnie z dubstep plus kapitalny rootsowy flow za który odpowiedzialność ponoszą Parly B i Dom Lampa a na deser ficzuring z Bandulu Dub. Rytmiczna, przejrzysta i jasna epka.

Dwanaście numerów od polskich soundsystemów, producentów, ludzi dża, jest fajnie, atmosfera z smooth, dźwięk płynie równo, lekko sennie, sączy się leniwie, gęste kumulusów kłęby owijają te dwanaście wałków.

DUB Akom to francuska ekipa, trochę zanurzona w tej fhancuskiej rootsowo dubowej specyfice, trochę skoncentrowana na analogowym brzmieniu, soczysta, wibrująca mieszanka roots reggae dub z PDA.

Dziga proponuje Tobie na te mroźne dni i noce pięć numerów zawieszonych między między nieprzyzwoitym electro dub i brudnym dubstep czyli szorstkie, surowe i zdeprawowane dźwięki. Na deser Ganja Anthem z Tall i Skinny czyli skaczemy ze słonecznego Capua w Italii do odsłonecznionego Oslo.


shlomo



zajrzyj TUTAJ po więcej informacji a TUTAJ po więcej dźwięków.

Dub FX, CAde, Pete Philly & Mr. Woodnote

czwartek, 24 lutego 2011

niesencja 17

Zbierałem się najpierw z odsłuchaniem, później z opisaniem odsłuchu aż w końcu nadszedł piękny poranek kiedy sąsiad postawił na całodniowy jam w klimacie drill'n'bass i napierdala bez litości od dziewiątej rano naprzemiennie wiertło, młotek, wiertło młotek a ciśnienie sięga zenitu i jeszcze dzień a eksploduje mi żyłka łącząca mózg z pięścią......w tym całym pierdolniku ciężkim do ogarnięcia, przetrawienia, zniesienia z pomocą przychodzi mi siedemnastka. Niesencja siedemnasta gwoli jasności i zrozumienia ze swoją lajtową, wręcz relaksacyjną zawartością. Drumy i basy może nie są moją preferencyjną dźwiękową używką podobnie jak drill'e ale ta kompilacja mnie urzekła więc z premedytacją puszczam dalej. Chcesz zacząć zabawę z drumami ale boisz się, że nie przetrzymasz tych synkopowanych perkusji, zrolowanych basów, mrocznych i przesterowanych? Śmiało - ssij zipa siedemnastki. Boisz się, że nie zniesiesz ciężkich wokali, dusznej odhumanizowanej atmosfery d'n'b, minimalistycznej i nad wyraz technicznej? Śmiało - sięgnij po zipa siedemnastki. Przerażają Ciebie zepsute dźwięki, zepsuty rytm, ten moloch klaustrofobicznych tonów? Śmiało - zabieraj się za zipa siedemnastki, który owszem - jest drumowy ale owe drumy płyną przyjemnie jak wiosenny lekki flow, jak słodki dymek, jak wata cukrowa w której zanurzasz gębę, żeby po chwili stwierdzić, że jesteś bezlitośnie upierdolony ale beztrosko szczęśliwy. Upierdol się drumową siedemnastką, zniszcz drill - jam sąsiada, zrób to, nie bój się tych dźwięków! A na marginesie - czuć, że Piotr na jazzie płynie, oj płynie on Ci......

sobota, 19 lutego 2011

Beat And The Pulse

Music For Danny DeVito

Tym razem Mixgalaxy Records przygotował specjalną kompilację dla pana Danny DeVito. Dlaczego? Ponieważ nikt nigdy nie zrobił mu tego wcześniej wcześniej....

tyle w temacie, pobieranie nastąpi po kliknięciu okładeczki.

Count Backwards

piątek, 18 lutego 2011

kurwa jak mi się nie chce....wpis nie do końca muzyczny za to poparty badaniami brytyjskich naukowców

wstaję rano. bardzo rano. otwieram oczy zanim otworzę usta w głowie pęka ziarenko. swawolnie wypuszcza pęd na końcu którego pojawia się beztrosko mały listek. przyglądając mu się bliżej można zauważyć, że użyłkowany jest w taką oto frazę: kurwa jak mi się nie chce....
szczotka w gębę, kawa się parzy co nie oznacza wcale tego, że się wypije , kurtka, klucze, auto, praca. odpierdolić swoje bez minimum satysfakcji, że cokolwiek się zrobiło, i do domciu.
wracam. słonko zaszło, ewentualnie właśnie zachodzi, wschodzi ten sam od lat krajobraz małego miasta. domki z równo przyciętym trawnikiem, bloki z równo przyciętej płyty oraz wypełniacze tego wszystkiego. ludzie. oni dla odmiany z równo przyciętymi potrzebami. parkuję furę o ile jest gdzie ją zaparkować, klucze w zamek, dom. zjeść na miejscu, zjeść na mieście a może w ogóle sobie dzisiaj odpuścić? naukowcy brytyjscy udowodnili, że ograniczenie o 1/4 spożycia dziennej porcji kalorii, znacząco wydłuża nasze życie. pierdolę, nie jem.
szczotka w gębę, woda w wannę, laid back. herba się parzy ale wcale nie oznacza to, że zaraz się wypije. nic tak nie obniża kortyzolu we krwi jak dobre chwasty. kolejno: melisa, komputer, witaj w domu. teraz to już na dobre. minuty płyną, mijają kwadranse, godziny, ląduję w łóżku. sam. badania brytyjskich naukowców dowiodły, że umieralność wśród singli pomiędzy 30 a 59 rokiem życia jest o połowę wyższa niż u osób w związku. gaśnie światło, zapala się światełko, mielimy dzień, tydzień, jeszcze trochę myślę o brytyjskich naukowcach i sen. niespieszny, niezmącony, kończy się, zaczyna się weekend. wstaję i tak rano ponieważ nie lubię tracić dnia, chuj mnie strzela na samą myśl, że miałbym wstać po południu. nawet jeżeli dzień wcześniej się zeszmaciłem to i tak wstaję przed południem. byle jak ale wstaję ponieważ badania brytyjskich naukowców udowodniły, że osoby śpiące nie więcej jak 6h dziennie są na dobrej drodze do osiągnięcia szczęścia. fałsz. ale mamy za to wolny dzień. biorę aparat, spliff, coś na zwilżenie wary jak będę w drodze i zaczynamy wyprawę. nie potrafię wykrzesać z siebie tyle siły żeby ćwiczyć regularnie więc staram się spacerować. nie jakiś stetryczały spacerek alejkami ale pełną gębą chodziarstwo osiedlowo - terenowe wszakże nikt inny jak właśnie brytyjscy naukowcy udowodnili, że 30 minut spaceru trzy razy w tygodniu znacząco poprawia stan naszych krwionośnych i serca. wracam do domu, kawa, jedzenie, spliff i komp. za dużo czasu spędzam przed monitorem. stanowczo. mimo tego, że badania naukowców brytyjskich udowodniły, że mózg człowieka obcującego stale z internetem przechodzi na zupełnie inną częstotliwość pracy co w prostej linii jest wynikiem ilości przetwarzanej informacji. potrafimy dziennie wchłonąć nawet 34 giga danych co daje naszemu organizmowi sygnał do przejścia w tryb awaryjny w efekcie czego odłączona zostaje kora przedczołowa i zamieniamy się - ujmując to kolokwialnie - w zimnych skurwysynów obojętnych na wszystko co nie dotyczy nas osobiście. przetworzenie obrazu/zdarzenia na emocje zajmuje umysłowi dwie sekundy. w trybie awaryjnym czas ten wzrasta do ośmiu. fałsz. badania przeprowadzili naukowcy kalifornijscy.
nadchodzi a w zasadzie wlecze się wieczór, dzwonią telefony, które trzeba odbierać - dla przyzwoitości wszakże jest sobota. spotykam się ze znajomymi, siedzimy, pijemy, palimy, rozmawiamy, wita nas niedziela. akurat niedziele mijają różnie będąc w tej różnorodności całkowicie nieprzewidywalne a nierzadko po sobocie wita nas poniedziałek, więc wstaję rano. bardzo rano...
tak się toczy to wszystko powoli, żyję, jem, oddycham, staram się nie wnikać za bardzo nie pytać za dużo, nie dociekać ponieważ ciągłe pytanie i dociekliwość może wszystko zdeprecjonować. jestem szczęśliwy? nie bardzo. kiedy będę? kiedy poczuję się spełniony. w jakiej kategorii? we wszystkich się nie da ale na jednej mi zależy. w relacjach z innymi ludźmi. cel? tak, mam jeden. wstać obudzić się rano i zanim otworze usta w moje głowie otworzy się ziarenko, które beztrosko wypuści pęd a na jego końcu swawolnie rozwinie się listek, któremu kiedy bliżej się przyjrzysz to zobaczysz, że jest użyłkowany w następującą frazę: siemasz stary, przed tobą kolejny zajebisty dzień...ale do tego długa droga...
trupwzsypie. nolens pisze do mnie tak: (...)chłodne bałtyckie morze oraz elektroakustyczne szepty i szmery inspirowane mikroklimatem gdańskiej Zaspy. album dziwny, introwertyczny, chłodny jak bałtyckie morze w lutym, wyrafinowany minimal, aseptyczny, laboratoryjnie czysty dźwięk szepczący, trzeszczący, niebywale konkretny. polecam gorąco i życzę udanego weekendu.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Christine Plays Viola

Bardzo przyjemna ekipa z Włoch pełna elektrołejwowych dyspersji i sentymentu do lat osiemdziesiątych. Promo album do pobrania w TYM MIEJSCU.



dub FX na bandcamp

Dub FX przewijał się na tym blogu kilka razy ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby obczaić na bandcamp czy aby coś nie skapnie z jego radosnej twórczości za free. Jak się okazuje, owszem i to żadne ochłapy. Mamy dwa ficzuringi najwyższych lotów z dubowym Ill Skillz i d'n'b Supernova Pilot plus CAde & Pete Philly oraz jedna solóweczka ale za to bezwzględnie miażdżąca czyli kultowy wręcz (przynajmniej dla mnie) Rude Boy.

click on cover if you want to go to the download page

niedziela, 13 lutego 2011

czwartek, 10 lutego 2011

PLM

ciężkie breaki, sample, syntezatory, bogate dziedzictwo dżezzu, hiphop, funk i soul. To wszystko daje niepowtarzalne, złożone struktury do tego armada kapitalnych ficzuringów - Talib Kweli, Jahdan Blakkamoore, Bajah, Falu i brzmienie na miarę ninja tune mamy za free dostępne na pretty lights music.

dźwiękowe origami paper diamond, na wskroś elektroniczne, napędzane syntezatorami i głębokim basem, szeroki wachlarz smaków - dubstep, electro, pop-glitch-hop...kolejny czarodziej dźwięku z pretty lights music.

Na KOMczech wyczytałem, że Michal Menert urodził się w Kielcach w 1982 roku skąd jako dziecko wraz z rodzicami uciekł przez RFN do Stanów Zjednoczonych gdzie otrzymał wraz z rodziną status uchodźcy. W dzieciństwie ojciec pompował w Michała szeroką gamę dźwięków a mieszanką wschodnich i zachodnich brzmień podlewał jego muzyczne wizje. Teraz owocuje to naprawdę unikalnym stylem, napędzanym dobrze wyprodukowanym hiphopowym brzmieniem, soczystymi samplami i dusznym bitem. Oczywiście protegowany pretty lights music.

środa, 9 lutego 2011

miracle libido





Jeżeli się podoba to szukaj na far from moscow.

wtorek, 8 lutego 2011

Amalia Art Slave


Dostałem info maila dwa dni temu z Tokyo Dawn rec., że oto nadchodzi nietuzinkowe wydawnictwo, utrzymane w eklektycznym klimacie za sprawą producenta Opolopo i soulowych wokali Amalii. Pobieram zip, słucham i widzę, że mamy hybrydowy new jack swing, zharmonizowane partie wokalne, przyjemny oldskulowy bit, dźwiękówy trzymające się końcówki lat 80, kolorowy manifest funk i soulową pasję. Coś pięknego, wielkie dźwięki. Pięknie to ujął w jednym zdaniu Mijk van Dijk z Motherfunk: FUNK BOMB! Too sexy! All the sweat, dirt and sexiness real funk deserves to have. miłego :)


niedziela, 6 lutego 2011

Ninja Tune raz jeszcze








Aeed Titles

To już chyba było wszędzie u mnie jeszcze nie zatem jest Aeed i jego luźny hh podparty mocno ośmiobitowcami. Jak dla mnie bomba.

maluj mury

Do tego wpisu zainspirował mnie wrzut na profilu kumpeli na tym nieszczęsnym fejsie, na którego to wróciłem ostatnio bo stwierdziłem, że poza AC i ogarnianiem bandy niewyżytych Serbów co pochłania mi dość dużo czasu (swoją droga lubię Serbów, pozdro chociaż nigdy żaden z Was nie zajrzy na tą stronę bo poza AC nie wychodzicie chooopaki pewnie) nie mam nic lepszego do roboty z tym drobnym czasowycinkiem, który dzieli mnie od snu więc jebać to mogę sobie klikać do upadłego, że kurwa lubię rzucanie śnieżkami, Bruce Lee i daj buzi nieznajomej. Zmierzam w zła stronę w sensie wypowiedzi więc wracam na właściwy tor. No więc łączę się z owym fb i widzę u wspomnianej kumpeli wrzuty - a to Blu, a to Os więc myślę, kurwa, zbiorę do kupy cały sreetart, który lubię, znam, doceniam a że soundtrack mam do tego stosowny to tym bardziej można polecajkę poczynić w tych klimatach więc jadziem pany i panie, polecam do pooglądania co następuje:

Blu - blu zna każdy, kto lubi trochę szerokopojętą sztukę miejską. Kiedyś go sobie pooglądam czy to w Gdańsku czy Wrocławiu bo na zagraniczne wojaże mnie nie stać. Nie dość, że koleżka zajebisty w swym fachu to jeszcze to i owo robi na licencji CC.

Bliźniaków Otavio i Gustavo Pandolfo już nie każdy musi/może znać, zdecydowana większość skojarzy Os Gêmeos bo malują pod taką nazwą, bądź co bądź to dwóch braci, którzy zaczynali od brejka przepoczwarzyli się w graficiarzy i niezmiennie propagują to co lubimy czyli kulturę hiphop odpowiednio nasączoną kulturą brazylijską

Z bliższych nam rejonów mamy chłopaczków z Interesni Kazki, czyli AEC oraz WAONE z pobliskiego kijowa. Jestem w nich zakochany a w zasadzie to w tym co cisną w miejskie mury.

W Amsterdamie mieszka Zedz, typ który nieprzerwanie od ponad piętnastu lat adaptuje sobie miejską przestrzeń pod typograficzne rysunki, obrazy i obiekty. Potężny jak holland's hope i pociągający jak red light district.

Antistatik mnie rozpierdala od lat. Ten francuski dzieciak miażdży mury od dekady i skutecznie łamie ich szarość.

Tyle mi przychodzi w tej chwili do głowy kiedy pada kompilacja słów ściana - wrzuta. No oczywista, że jeszcze Basquiat, Banksy, Phase 2, Skeme, London Duo Rockgroup i ekipa od 99 rooms i ich Pripyat ale to innym razem :)

Wspominałem o ost do tego wpisu, więc już szybciutko informuję iż jest to Backflashes Mirrormana czyli soundtrack do dużego projektu fotograficznego autorstwa Ruedione (tak, tak, ten który reprezentował niemieckie rejony) który to ukazuje w obszerny sposób międzynarodową scenę graffiti. Zassiesz w TYM miejscu. pa,pa :)

piątek, 4 lutego 2011

chyba...





...chyba założę kolejną stronę tym razem z samymi klipami...

Luke Vibert I Love Acid

;)

Najpierw musisz zajrzeć TUTAJ, później klip poniżej



potem obczaj TO a na koniec pościągaj za free w TYM miejscu :)

Mr. Tony Wolff ie Smokers die younger

Gość od zlaptopionych trąbek, wora sampli i dobrze zrolowanych bitów czyli ableton live, dęciaki. loopy i tak dalej...

Hooverphonic Eden

Pendulum Coma


Original Dub Gathering

Po półrocznej przerwie Dani Ites powraca z kolejną epką a na niej dubowy vintage i flashback do lat '70 dużo bardziej surowy i zdigitalizowany niż Melody Roots.

Kooperacja ODG z King Dub Records zaowocowała bezbłędną kompilacją z bardzo rytmicznym rdzeniem wokół którego wije się roots, ethno, stepper a wszystko niezmiennie w konwencji dub od Francji po Brazylię ;)

Albumy dostępne po kliknięciu okładki

czwartek, 3 lutego 2011

O.S.T.R. Abstynent



22 lutego 2011 - Jazz, dwa, trzy, podróż w głąb wyobraźni oraz środkowy palec po raz kolejny pokazany komercji. I jak zwykle po taniości ;) oczywista, że Asfalt.

środa, 2 lutego 2011

how can it feel, this wrong...



Lubie słuchać tego wałka wieczorami, kiedy palę szluga, patrze za okno jak miasto dławi się bielą tej pieprzonej zimy, lubię go słuchać kiedy sam dławię się kiepsko przeżutymi emocjami, kiedy I've got a war to fight...W wakacje na Malcie koncert Portishead. Nie byłem na Malcie sześć lat...tęsknię lekko za poznańskim klimatem dalekim od tego wschodniego splinu ale pewnie i tak się tam nie wybiorę...to raczej pewne...:/



I can't find my way, Been searching, but I have never seen...



miłego wieczoru, dnia, tygodnia, reszty zimy....byle do wiosny, byle kurwa do wiosny.....

pad sistema