niedziela, 29 maja 2011

dabudabudabudaj

witam po przerwie. słusznie swego czasu zauważył kolega Piotr, jakoby sołsziale wypierały blogi a blogi w ich cieniu stawały się tylko małym, pogubionym paradoksem. owszem. sam korzystam z sołsziali i tego co one oferują, mieszam netaudio z fotografią, nie robię wpisów, linkuję to co warto linkować, czasami wdaje się w jakieś dyskusje na tematy luźne, dużo mailuję, co skrzynkę czyni pękatą a ja łaknę więcej i więcej informacji od ludzi. blog jest przy tym suchy, kontakt z odbiorcą nijaki i tylko statystyka utwierdza ciebie w przekonaniu, że jednak ktoś to czyta ale skoro czyta, dlaczego tego nie komentuje, dlaczego nie staje się czynną częścią danego wpisu, jedynie pasywnym ogniwem, które chłonie ów dźwięk, chłonie a Ty jak nie wiedziałeś tak nie wiesz dalej czy mu smakuje. sorry ale ja wybieram sołszial. najprawdopodobniej przeleję treść z tej formy w całkowicie inną a mianowicie od dawna chodzi mi po głowie projekt zamknięty w kilkunasto- stronnicowym zinie. czy to co miesiąc czy co kwartał. raczej miesiąc. pdf, regularny, nie wymagający wysiłku od odbiorcy, ściągalny jednym szybkim kliknięciem. nad tym będę pracował, to chcę w życie wcielić.
tyle wstępu, czas na stuff. sam nie wiem co wrzucać czego nie zapodawać. dużo dobrego dubu i jedna płyta z obszarów field recordings mnie otacza, więc zacznę od tego drugiego a mowa o albumie z netlabela impulsive habitat.

Nepalese: Sounds from Nepal, włoski projekt Claudio Curciotti, inżyniera dźwięku i Eleonora Trani, kapitalnego fotografa, który zrodził się podczas ich podróży do Nepalu i pokazuje gawiedzi piękne brzmienie tego młodego państwa, z cała spuścizną kulturową, duchową i religijną tradycją.

Zdubowało mnie całkowicie. nie będę tracił czasu i miejsca na obszerne pisanie o tych płytach więc podam hurtem i lapidarnie:

Dubmage Brain, indywidualny i niepowtarzalny klimat, wynikający z potężnego przemieszania jamajskich rytmów, próbek wokalnych, pogłosów i opóźnień oraz dźwiękowych eksperymentów wykraczających poza sztywne ramy dubu a nad wszystkim czuwa mocny bass line.

Kolejny projekt to dźwiękowe dionizje którym przewodniczy grek Circo Inverso i jego trip-hopowo eksperymentalny gang The Mystery Train. Organiczna, psychodeliczno dubowa fiesta, sklejona z funky zagrywek, kompletu instrumentarium i dubowo jazzowych sampli.

Kolejny riddim jest to radosny i jasny, od początku do końca inkrustowany lekkim trawkowym flow, prosty tekst, dobra wibracja i mamy dubowy deser.

Nie byłbym sobą jakbym nie wrzucił czegoś gęstego, hipnotycznego, zadymionego jak moje mieszkanie na jesieni. Dwa numery, wojujący i cięzki Flying Serpents znany tez jako Last Iwa Steppers, a dla kontrastu zielone pastwiska Dża w numerze The Healer.

Na koniec czwarty studyjny album B.R. Stylers a na nim elektroniczne dub eksperymenty i stara jamajska szkoła reggae w mezaliansie tradycji i technologi .

Co poza tym? Zgubiłem wiarę w człowieka gdzieś po drodze więc jestem już chyba ultra pure atheist. Zacząlem się dziargać co okazało się krokiem milowym w mojej terapii uzależnień i chyba napiszę pean na cześć afterglow i jego nieporównywalnej wyższości nad kacem. milego ;)