Jak wspominałem ongiś czyli dawniej niżeli onegdaj, powstać miał team. Kiedy przyjrzycie się bliżej to po lewej stronie wśród autorów zobaczycie Anuszkę, która ową drużynę ze mną teraz tworzy i mam nadzieję, że niebawem pojawi się jakiś wpis tej panny ku uciesze Waszej i mojej. A tymczasem polecam tych kilka płyt:
Diabolik to beatmaker
K.I.D.L.I.B, który po obejrzeniu
Danger: Diabolik, podłego filmu z 1968 r. poczuł niezwykle silny napływ weny i zainspirowany tym jakże potężnym kinem klasy F poskładał z klasyki cinematic, soundtracków i dobrego flow swój eksperymentalny mixtape, okrasił dzieło subtelną nazwą
Deep Down and Diabolik po czym puścił w świat. Pierwsza część ukazała się nakładem Planet Terror u schyłku 2009 roku i jak można się domyślać była bez mała wykurwista. Była tak udana, że niebawem ukazała się część druga -
Valmont Version. A co w środku??? Soczysty funk, soul, jazz a calość dziarsko kroczy na hip hopowych beatach, równo, nie traci ani formy ani tempa przez całą godzinę podzieloną na dwie partie.
Recyckling records podarowało nam kolejną epkę
A27. Pozwolę sobie pożyczyć opis ze strony wydawnictwa:
Krótki, ale intensywny kolaż powstał z sampli pochodzących z płyt winylowych, filmów, nagrań terenowych, fragmentów własnych starszych nagrań oraz "kilka brzmień Ryśka ze Stanów, którego to A27 bardzo szanuje". Utwory nawiązują do estetyk abstrakcyjnego hip-hopu, glitch oraz ambientu.
Skoro stąpamy już po naszym krajowym gruncie, nie sposób nie wspomnieć o
Raban Rec. i
Sergio Oo Aaaa, polsko meksykańskim techno kowboju, didżeju i producencie, winylowym rebeliancie, którego dźwięki mają bawić a nie skłaniać do rozkminy. Drumy, oldskul i bounce czyli Wóda! Dziwki! I lasery! Za darmo! Dla wszystkich!

Będziemy dalej kroczyć polską ziemią a tym razem naszą błonę bębenkową sprawdzi
Roger wykorzystując przy tym wysoce wyspecjalizowane narzędzia jakimi są elektronika, glitch, post rock, ambient, noise i oczywiście dżezzz. Specjalista z niego niewąski o czym przekona się każdy kto kliknie w okładkę albo odwiedzi stronę
chill-label, z ramienia którego asystuje mu
GBart.

Na koniec sam
U.Stone czyli didżej, producent, niestrudzony weteran i kompozytor z gracją porusza się miedzy dub/dubstep flirtuje trochę z dżezem i improwizuje kiedy trzeba.